Przejdź do treści
Paszkot

Jeńcy z Korei Północnej są już w Seulu. Co dalej z żołnierzami Kim Dzong Una?

Byli pierwszymi żołnierzami z Korei Północnej, których Ukraina wzięła żywcem. Po prawie 20 miesiącach niewoli dwaj mężczyźni trafili do Korei Południowej. Teraz czekają ich przesłuchania, sprawdzanie przez służby i próba ułożenia sobie życia od nowa. A Seul wolałby, żeby nikt o tym głośno nie mówił.

Autor:

· Aktualizacja:

2 min czytania

Udostępnij
Komentarze
Korean Demilitarized Zone
Koreańska strefa zdemilitaryzowana (DMZ) od strony Korei Południowej. Daniel Oberhaus - Own work, CC BY-SA 4.0,

Co się wydarzyło?

O wszystkim powiedział światu Wołodymyr Zełenski. W środę w przemówieniu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ oznajmił:

„Niedawno wysłaliśmy dwóch północnokoreańskich jeńców wojennych do Republiki Korei”.

Dzień później szczegóły podał południowokoreański poseł opozycji Yu Yong-weon. Według niego żołnierze opuścili Ukrainę w poprzedni weekend i przez kraj trzeci dotarli do Korei Południowej trzy, cztery dni wcześniej.

Obaj zostali schwytani przez Ukraińców w rosyjskim obwodzie kurskim w styczniu 2025 roku. Walczyli tam po stronie Rosji. Zełenski przyznał, że nie było łatwo wziąć ich żywcem:

„Jeden z nich, gdy zrozumiał, że zostanie jeńcem, próbował się zabić. I był w szoku, że los nie pozwolił mu umrzeć”.

Niewola odcisnęła na nich piętno. Według doniesień z Korei w ciągu około 20 miesięcy przybrali na wadze i mieli objawy depresji.

Seul żałuje, że sprawa wyszła na jaw. Prezydent Lee Jae Myung wyraził żal z powodu upublicznienia transferu i podkreślił, że sprawa ma wrażliwe znaczenie dla bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim. MSZ w Seulu w ogóle nie chce potwierdzać szczegółów, zasłaniając się bezpieczeństwem żołnierzy i ich rodzin.

Jaki jest kontekst?

Transfer był przygotowywany od miesięcy. W czerwcu Seul zapowiedział, że przyjmie każdego północnokoreańskiego jeńca, i sprzeciwił się odsyłaniu ich do Rosji czy Korei Północnej. W lipcu Lee i Zełenski na marginesie szczytu NATO w Ankarze uzgodnili, że sprawa zostanie załatwiona ze względów humanitarnych i zgodnie z wolą żołnierzy.

Zełenski wcześniej sugerował, że mogliby zostać wymienieni na Ukraińców przetrzymywanych w Rosji. Organizacje praw człowieka apelowały jednak, by trafili do Korei Południowej, bo po powrocie do domu groziłaby im kara.

Teraz żołnierzy sprawdzą służby i przesłuchają władze. Dopiero potem zapadnie decyzja o ich statusie ochronnym. Korea Południowa zwykle przyjmuje uciekinierów z Północy po kontrolach bezpieczeństwa i daje im obywatelstwo.

Dla Seulu to mogą być cenni rozmówcy. Poseł Yu, który spotkał ich w Ukrainie w lutym 2025 roku, mówi, że służyli w siłach specjalnych i mogą opowiedzieć o szkoleniu, możliwościach armii Pjongjangu i jej udziale w wojnie.

Sprawa nie jest jednak prosta prawnie. Prof. Lee Shin-wha z Uniwersytetu Koreańskiego zwraca uwagę, że prawo międzynarodowe traktuje Koreę Północną jako osobne państwo, a Korea Południowa uważa Koreańczyków z Północy za swoich obywateli. Jej zdaniem wola samych żołnierzy i ryzyko, które groziłoby im w ojczyźnie, dają jednak podstawy, by ich przyjąć.

Według południowokoreańskiego wywiadu Korea Północna wysłała do pomocy Rosji około 15 tys. żołnierzy.

Źródła

Wiadomości z Korei Północnej co piątek

Najważniejsze teksty tygodnia z wybranych krajów – prosto na Twój e-mail.

Raz w tygodniu, w piątek. Wypiszesz się jednym kliknięciem. Polityka prywatności

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy.

Przeczytaj też