Jeńcy z Korei Północnej są już w Seulu. Co dalej z żołnierzami Kim Dzong Una?
Byli pierwszymi żołnierzami z Korei Północnej, których Ukraina wzięła żywcem. Po prawie 20 miesiącach niewoli dwaj mężczyźni trafili do Korei Południowej. Teraz czekają ich przesłuchania, sprawdzanie przez służby i próba ułożenia sobie życia od nowa. A Seul wolałby, żeby nikt o tym głośno nie mówił.
Autor: Redakcja
· Aktualizacja:
_from_the_South_Korean_side.jpgutm_source=commons.wikimedia-960x540.webp)
Co się wydarzyło?
O wszystkim powiedział światu Wołodymyr Zełenski. W środę w przemówieniu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ oznajmił:
„Niedawno wysłaliśmy dwóch północnokoreańskich jeńców wojennych do Republiki Korei”.
Dzień później szczegóły podał południowokoreański poseł opozycji Yu Yong-weon. Według niego żołnierze opuścili Ukrainę w poprzedni weekend i przez kraj trzeci dotarli do Korei Południowej trzy, cztery dni wcześniej.
Obaj zostali schwytani przez Ukraińców w rosyjskim obwodzie kurskim w styczniu 2025 roku. Walczyli tam po stronie Rosji. Zełenski przyznał, że nie było łatwo wziąć ich żywcem:
„Jeden z nich, gdy zrozumiał, że zostanie jeńcem, próbował się zabić. I był w szoku, że los nie pozwolił mu umrzeć”.
Niewola odcisnęła na nich piętno. Według doniesień z Korei w ciągu około 20 miesięcy przybrali na wadze i mieli objawy depresji.
Seul żałuje, że sprawa wyszła na jaw. Prezydent Lee Jae Myung wyraził żal z powodu upublicznienia transferu i podkreślił, że sprawa ma wrażliwe znaczenie dla bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim. MSZ w Seulu w ogóle nie chce potwierdzać szczegółów, zasłaniając się bezpieczeństwem żołnierzy i ich rodzin.
Jaki jest kontekst?
Transfer był przygotowywany od miesięcy. W czerwcu Seul zapowiedział, że przyjmie każdego północnokoreańskiego jeńca, i sprzeciwił się odsyłaniu ich do Rosji czy Korei Północnej. W lipcu Lee i Zełenski na marginesie szczytu NATO w Ankarze uzgodnili, że sprawa zostanie załatwiona ze względów humanitarnych i zgodnie z wolą żołnierzy.
Zełenski wcześniej sugerował, że mogliby zostać wymienieni na Ukraińców przetrzymywanych w Rosji. Organizacje praw człowieka apelowały jednak, by trafili do Korei Południowej, bo po powrocie do domu groziłaby im kara.
Teraz żołnierzy sprawdzą służby i przesłuchają władze. Dopiero potem zapadnie decyzja o ich statusie ochronnym. Korea Południowa zwykle przyjmuje uciekinierów z Północy po kontrolach bezpieczeństwa i daje im obywatelstwo.
Dla Seulu to mogą być cenni rozmówcy. Poseł Yu, który spotkał ich w Ukrainie w lutym 2025 roku, mówi, że służyli w siłach specjalnych i mogą opowiedzieć o szkoleniu, możliwościach armii Pjongjangu i jej udziale w wojnie.
Sprawa nie jest jednak prosta prawnie. Prof. Lee Shin-wha z Uniwersytetu Koreańskiego zwraca uwagę, że prawo międzynarodowe traktuje Koreę Północną jako osobne państwo, a Korea Południowa uważa Koreańczyków z Północy za swoich obywateli. Jej zdaniem wola samych żołnierzy i ryzyko, które groziłoby im w ojczyźnie, dają jednak podstawy, by ich przyjąć.
Według południowokoreańskiego wywiadu Korea Północna wysłała do pomocy Rosji około 15 tys. żołnierzy.
Źródła
Wiadomości z Korei Północnej co piątek
Najważniejsze teksty tygodnia z wybranych krajów – prosto na Twój e-mail.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy.

