Czerwony dywan, pandy i mało konkretów. Jak Trump przyjął Xi Jinpinga w Waszyngtonie
Powitanie na lotnisku, przelot bombowców, kolacja z szefami gigantów technologicznych i pandy dla Atlanty. Trzydniowa wizyta Xi Jinpinga w USA była pełna pompy. Co z niej wynika dla relacji dwóch największych gospodarek świata i czego spodziewać się dalej?
Autor: Redakcja
· Aktualizacja:

Powitanie, jakiego nie było od Kennedy'ego
Od 23 do 25 września Xi Jinping z żoną Peng Liyuan przebywał z wizytą państwową w USA. Była to rewizyta po majowej wizycie Trumpa w Chinach i druga wizyta państwowa Xi w Stanach, po tej z września 2015 roku. W Białym Domu chiński przywódca nie był od 11 lat.
Trump od początku dał do zrozumienia, że to gość specjalny. Osobiście powitał Xi w bazie wojskowej Joint Base Andrews. Po raz ostatni amerykański prezydent witał tam zagranicznego przywódcę w 1962 roku, kiedy John F. Kennedy przyjmował brytyjskiego premiera Harolda Macmillana.
Na płycie lotniska rozłożono czerwony dywan, orkiestra zagrała hymny obu krajów, oddano 21 salw honorowych, a nad lotniskiem przeleciały dwa bombowce B-1.
Następnego dnia było jeszcze bardziej okazale. Podczas przeglądu wojsk w Ogrodzie Różanym żołnierze z flagami USA i Chin stali na dachu kolumnady Zachodniego Skrzydła. BBC zauważyło, że to bardzo nietypowy widok, a powitanie Xi przebiło wszystko, co inni przywódcy dostali w drugiej kadencji Trumpa. Pokaz zakończył przelot bombowca B-2 i czterech myśliwców F-22.
Po rozmowach w Gabinecie Owalnym Trump oprowadził gościa po nowym, granitowym lądowisku i pokazał mu prezydencki śmigłowiec. „On lubi granit. Zna się na kamieniu, obok wielu innych rzeczy” – mówił dziennikarzom. Przy galerii portretów prezydentów pokazał Xi „autopen” zawieszony w miejscu zdjęcia Joe Bidena, a przed fotografią z ich majowego spotkania w Pekinie żartował: „Kto to jest? Nie poznaję go”.
Kolacja z miliarderami i piosenka o księżycu
Wieczorem w Białym Domu odbyła się uroczysta kolacja. Wśród gości byli m.in. Jensen Huang (Nvidia), Mark Zuckerberg, Tim Cook, Sam Altman, Elon Musk, Satya Nadella i Jeff Bezos.
Organizatorzy zadbali o chińskie akcenty. Kolacja przypadła tuż przed Świętem Środka Jesieni, więc na wejście gości zagrano piosenkę „The Moon Represents My Heart”. Wino do toastu wybrano na pamiątkę „toastu pokoju” Richarda Nixona i Zhou Enlaia z 1972 roku. Xi dostał w prezencie niemal metrową rzeźbę orła bielika.
„Nigdy nie żyliśmy lepiej” – mówił Trump. Xi odpowiedział, że obaj „piszą historię” relacji obu krajów. Przypomniał też, że przyjaźń Chin i USA „wykuła się we krwi i ogniu” podczas wspólnej walki z Japonią w II wojnie światowej.
Wizyta zakończyła się ceremonią herbaty i zwiedzaniem Archiwum Narodowego, gdzie przywódcy oglądali Deklarację Niepodległości i Konstytucję. „Nasza historia to 250 lat, co jest wspaniałe i z czego jesteśmy dumni. Ich historia to 6000 lat. Mała różnica” – żartował Trump.
Co ustalili?
Najważniejszy konkret dotyczy handlu. Według CNBC przywódcy przedłużyli rozejm handlowy, który wygasał w listopadzie. Chiński rząd ogłosił porozumienie w ośmiu punktach, w tym:
- budowę „konstruktywnych, strategicznych i stabilnych” relacji opartych na szacunku, uczciwości i równości,
- porozumienie o wzajemnym obniżeniu ceł na towary warte 30 mld dolarów i przedłużenie ustaleń handlowych z Kuala Lumpur,
- wspólne stanowisko, że Iran powinien dotrzymać zobowiązania, by nie budować broni jądrowej, a nikt nie powinien pobierać opłat za przepływ międzynarodowymi szlakami wodnymi,
- stworzenie dialogu o sztucznej inteligencji, którego pierwsza runda odbędzie się w listopadzie,
- współpracę w walce z narkotykami.
Obie strony mają też jak najszybciej podpisać porozumienie o komunikacji w sytuacjach kryzysowych. Xi zaprosił 100 tys. młodych Amerykanów na wymiany studenckie w Chinach w ciągu pięciu lat i ogłosił, że do zoo w Atlancie trafią dwie pandy, Ping Ping i Fu Shuang.
Szczegóły są jednak skąpe. Analitycy CSIS zwracają uwagę, że strony zobowiązały się wskazać po 30 mld dolarów towarów do obniżenia ceł, ale nie podały, o ile. Były zapowiedzi zakupów produktów rolnych, ryb, drewna i węgla, ale nic o samolotach. USA nie zniosły też ceł związanych z fentanylem.
Była też różnica w słownictwie. W amerykańskim komunikacie mowa jest o dialogu na temat „superinteligencji”, a w chińskim o „sztucznej inteligencji”. Pekin oświadczył potem, że „szanuje” amerykańskie określenie.
Tajwan w tle, media za drzwiami
Dwa tematy były wyraźnie nieobecne. Według agencji Xinhua Xi wyraził nadzieję, że USA sprzeciwią się niepodległości Tajwanu. Trump nie skomentował jednak tej sprawy publicznie. Przed wizytą chiński ambasador w USA Xie Feng wymienił „cztery czerwone linie” Pekinu, w tym Tajwan, demokrację i prawa człowieka.
CSIS zauważa też, że Biały Dom tym razem nie wspomniał w komunikatach o denuklearyzacji Korei Północnej.
Wizytę słabo relacjonowały też amerykańskie media. Po niedawnym zakazie wstępu do Białego Domu dla kilku redakcji większość wydarzeń odbyła się bez tzw. puli prasowej. Oficjalne wypowiedzi na początku rozmów nie zostały udostępnione mediom, więc jedynym publicznie dostępnym nagraniem było to z chińskiej telewizji CCTV.
Sukces czy show?
Obie strony ogłosiły sukces. Trump mówił, że Amerykanie są „bardzo zadowoleni”, a „farmerzy będą bardzo szczęśliwi”. Szef chińskiej dyplomacji Wang Yi ocenił, że wizyta dała „jaśniejsze strategiczne wskazówki” dla współpracy dwóch mocarstw.
Komentatorzy są bardziej powściągliwi. CNBC podsumowało wizytę jako skupioną bardziej na widowisku niż na konkretach, a CBS pisało o niewielu ogłoszonych osiągnięciach. Eksperci Stimson Center zwracają uwagę, że w USA wielu narzekało na przewagę symboliki nad treścią, ale w Chinach przyjęcie Xi zostało odebrane dobrze. Ich zdaniem ciepłe relacje na szczycie są warunkiem, by chińska administracja w ogóle zaczęła działać konstruktywnie.
Co dalej?
Tempo spotkań jest bezprecedensowe. Trump i Xi mają się zobaczyć jeszcze dwa razy w tym roku: w listopadzie na szczycie APEC w chińskim Shenzhen i w grudniu na szczycie G20 w Miami.
Według CSIS ewentualne większe porozumienie zostanie ogłoszone dopiero po tych spotkaniach. Scott Kennedy z CSIS ocenia, że szczyt prawdopodobnie przedłuży obecny okres stabilności. Jego zdaniem rozdźwięk między skromnymi ambicjami spotkania a rosnącymi wyzwaniami świata pokazuje jednak, że w globalnym przywództwie powstaje coraz większa pustka.
Wizytę uważnie śledziło Tokio. Po wyjeździe Xi Trump zadzwonił do premier Japonii Sanae Takaichi i zrelacjonował jej przebieg rozmów. Rosja również zabrała głos: Władimir Putin powiedział, że wyniki rozmów USA i Chin wpłyną na całą światową gospodarkę.
Źródła
Wiadomości z Chin co piątek
Najważniejsze teksty tygodnia z wybranych krajów – prosto na Twój e-mail.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy.


_from_the_South_Korean_side.jpgutm_source=commons.wikimedia-960x540.webp)
