Bangkok pod wodą. Tysiące ludzi w schroniskach, banki zamykają ponad sto placówek
Kilka dni ulewnych deszczy sparaliżowało stolicę Tajlandii. Władze ogłosiły stan klęski w całym mieście, a część mieszkańców mówi, że woda stoi wyżej niż podczas tragicznej powodzi z 2011 roku.
Autor: Redakcja
· Aktualizacja:

Co się wydarzyło?
W niektórych dzielnicach Bangkoku od czwartku do niedzieli spadło ponad 330 mm deszczu. Do schronisk ewakuowano prawie 4,9 tys. osób, a powódź dotknęła około 52 tys. gospodarstw domowych.
Już w sobotę gubernator Chadchart Sittipunt ogłosił stolicę strefą dotkniętą katastrofą. Choć nie całe miasto znalazło się pod wodą, status klęski objął wszystkie 50 dzielnic, żeby służby mogły szybciej reagować.
Powódź uderzyła też w codzienne życie. Trzy banki, Kasikornbank, Siam Commercial Bank i Government Savings Bank, zamknęły w niedzielę łącznie 113 placówek. Na tę liczbę składa się 25 punktów KBank, 36 oddziałów SCB oraz 51 oddziałów GSB i jedna jednostka usługowa.
„Nasz dom był pod wodą przez około 30 godzin” – mówił AFP 44-letni Kosin Nilset, który mieszka nad kanałem Premprachakorn na obrzeżach miasta. Dodał, że tym razem woda podniosła się wyżej niż w 2011 roku.
Jaki jest kontekst?
Porównanie z 2011 rokiem robi wrażenie. Tamte powodzie w Tajlandii zabiły ponad 500 osób i zniszczyły miliony domów.
Według gubernatora miasto pompuje wodę w tempie około 1200 m³ na sekundę, a odprowadzenie jej ma potrwać dwa, trzy dni. Najgorzej jest w sąsiednich prowincjach Samut Prakan, Pathum Thani i Nonthaburi. Władze próbują kierować wodę poza Bangkok, a kanał Saen Saep wciąż jest na krytycznym poziomie.
Ulgi nie widać od razu. Deszcz miał padać przez całą niedzielę i słabnąć dopiero w poniedziałek.
Źródła
Wiadomości z Tajlandii co piątek
Najważniejsze teksty tygodnia z wybranych krajów – prosto na Twój e-mail.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy.